William Duane Elledge | N E, encyklopedia morderców

William Duane ELLEDGE

Klasyfikacja: Morderca
Charakterystyka: Gwałt - Rozboje
Liczba ofiar: 3
Data morderstwa: Sierpień 1974
Data urodzenia: 27 czerwca 1950
Profil ofiary: Małgorzata Strack / Edward Gaffney / Paul Nelson
Metoda zabójstwa: Uduszenie / Strzelanie (pistolet .38)
Lokalizacja: Hrabstwa Broward/Duval, Floryda, USA
Status: Skazany na śmierć 4 lutego, 1994. Zmarł w więzieniu w kwietniu 2008 r.

Sąd Najwyższy Florydy

opinia 74789

opinia 83321

opinia SC03-1201


Numer DC 046625
data urodzenia: 27.06.50

Siedemnasty okręg sądowy, sprawa hrabstwa Broward nr 75-0087
Sędzia skazujący: Szanowny M. Daniel Futch, Jr.
Adwokat, proces: Robert S. McCain – prywatny
Adwokat, bezpośrednie odwołania:
(1977): Daniel T. O’Connell – Asystent Obrońcy Publicznego
(1981): Craig S. Barnard, Jerry L. Schwarz, Richard B. Greene, zastępca obrońców publicznych
(1993): Eric M. Cumfer i Richard B. Greene – zastępcy obrońców publicznych
(1998): Richard B. Greene – zastępca obrońcy publicznego
Adwokat, odwołania w sprawie zabezpieczenia: Hilliard Moldolf – sekretariat

Data wykroczenia: 24.08.74



Data wyroku: 27.03.75

Daty Resentence: 08.03.77, 28.08.89, 02.04.94

Okoliczności przestępstwa:

Elledge wynajął wydajne mieszkanie w hotelu Normandy w Hollywood na Florydzie w dniu 24.08.74. Po południu 24tenElledge odwiedził bar, w którym spotkał ofiarę, Margaret Strack. Po wypiciu i rozmowie przez około godzinę, oboje udali się do pokoju Elledge w hotelu Normandy, gdzie palili marihuanę.

Według Elledge, Strack dokuczała mu seksualnie, ale odmówiła udziału w stosunku seksualnym. Elledge zaczął dusić Stracka podczas stosunku z nią. Po piętnastu minutach Elledge zdała sobie sprawę, że nie żyje.

Elledge wyciągnął ciało z pokoju i zrzucił je w dół tylnymi schodami na werandzie. Następnie zaciągnął ciało do samochodu Stracka, zawiózł je na parking przy kościele i porzucił prawie nagie ciało na parkingu. Ciało miało parę majtek wokół kostek i było związane wokół kostek kablem elektrycznym.

Dodatkowe informacje:

Elledge odsiaduje również dwa wyroki dożywocia za morderstwa Edwarda Gaffneya w hrabstwie Broward (sprawa nr 74-3157) i Paula Nelsona w hrabstwie Duval (sprawa nr 74-3811). Morderstwa Gaffneya i Nelsona popełniono w ten sam weekend, co morderstwo Stracka.

Podsumowanie próby:

17.03.75- Przyznał się do zarzutów gwałtu i morderstwa pierwszego stopnia

18.03.75- Jury zaleciło wyrok śmierci głosami 11-1.

27.03.75- Skazany na 50 lat za gwałt i śmierć za morderstwo pierwszego stopnia.

03.08.77- Zdenerwowany na śmierć. Ława przysięgłych zaleciła wyrok śmierci przezGłos decydujący.

28.08.89- Zdenerwowany na śmierć. Jury zarekomendowało wyrok śmierci głosami 8-4.

02/04/94- Zdenerwowany na śmierć. Jury zarekomendowało wyrok śmierci w głosowaniu z 9-3.

Informacje o sprawie:

Elledge złożył apelację bezpośrednią do Sądu Najwyższego Florydy w dniu 21 kwietnia 1975 r., powołując się na wiele kwestii, ale jedyną kwestią uznaną przez sąd za istotną było to, czy sąd pierwszej instancji popełnił błąd, zezwalając na zeznania dotyczące dwóch innych morderstw popełnionych przez Elledge'a po Stracku. morderstwo. FSC podtrzymał wyrok, ale uchylił wyrok śmierci Elledge.

Elledge złożył bezpośrednią apelację do Sądu Najwyższego Florydy w dniu 22.08.77, powołując się na pięć kwestii: zeznania innych morderstw naruszyły poprzednie orzeczenie FSC, ława przysięgłych była uprzedzona przez pojawienie się Elledge'a w kajdankach za skazanie, jedną z okoliczności obciążających było nie poparte dowodami, niewłaściwe zaprzeczenie okoliczności łagodzącej i niewłaściwe instrukcje ławy przysięgłych, które ograniczały uwzględnienie nieustawowych okoliczności łagodzących. FSC potwierdził wyrok śmierci w dniu 22.10.81.

Elledge złożyła petycję w sprawie Writ of Certiorari do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych w dniu 25.05.82, która została odrzucona w dniu 11.01.82.

Gubernator Graham podpisał nakaz śmierci 15.02.83, ale egzekucja została wstrzymana przez USDC dnia 3.10.83.

Elledge złożył wniosek o 3.850 do sądu okręgowego w dniu 03.09.83, który został odrzucony w dniu 03.10.83.

Elledge złożyła 3.850 wniosek i petycje dotyczące nakazu Habeas Corpus i Quo Warranto do Sądu Najwyższego Florydy w dniach 03.03.83 i 03.11.83, które zostały skonsolidowane. Apel i petycja Elledge'a koncentrowały się wokół roszczeń o nieprawidłowo przyznane przyznanie się do winy i przyznanie się do winy, a także nieskuteczną pomoc obrońcy. FSC odrzuciło 3.850 Wniosek i Petycje w dniu 14.04.83.

Elledge złożyła federalną petycję o wydanie nakazu Habeas Corpus w amerykańskim sądzie okręgowym w dniu 03.09.83, która została odrzucona 09.05.85.

Elledge złożyła petycję o Writ of Certiorari do Sądu Najwyższego USA w dniu 23.09.83, która została odrzucona 14.11.83.

W dniu 06.03.86 Elledge złożyła apelację do Sądu Apelacyjnego Stanów Zjednoczonych w sprawie petycji Habeas, która została odrzucona przez USDC. USCA uchylił wyrok USDC iw dniu 20.07.87 nakazał złożyć skargę Elledge'owi.

Stan Floryda złożył petycję do Sądu Najwyższego USA w dniu 31.01.2088 r., która została odrzucona 18.04.88

Elledge złożył apelację bezpośrednią do Sądu Najwyższego Florydy w dniu 25.09.89, powołując się na trzydzieści kwestii w apelacji. FSC uchylił wyrok śmierci 14 stycznia 1993 roku.

Elledge złożył apelację bezpośrednią do Sądu Najwyższego Florydy w dniu 03.09.94, powołując się na dwadzieścia siedem kwestii w apelacji. FSC potwierdził wyrok w dniu 18.09.97.

Elledge złożyła petycję w sprawie Writ of Certiorari w Sądzie Najwyższym Stanów Zjednoczonych w dniu 23.07.98, która została odrzucona 13.10.98.

Elledge złożyła wniosek o 3.850 do sądu okręgowego w dniu 23.09.99 i zmienił wniosek w dniu 27.03.00 i 06.01.2001. Sąd Okręgowy odrzucił wniosek w dniu 04.03.03.

Elledge złożył apelację w sprawie 3.850 wniosku do Sądu Najwyższego Florydy w dniu 07.07.03, powołując się na zarzuty naruszeń Brady'ego i Giglio oraz nieskuteczną pomoc adwokata. W dniu 06.09.05 FSC potwierdził odmowę wniosku.

Elledge złożył petycję w sprawie nakazu Habeas Corpus do Sądu Najwyższego Florydy w dniu 06/10/04, powołując się na kwestie związane z Ringiem i zarzuty nieskutecznej pomocy adwokata. W dniu 06.09.05 FSC odrzucił petycję.

Elledge złożyła petycję do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych w dniu 28.11.05, która została odrzucona 23.01.06.

Elledge złożył petycję w sprawie nakazu Habeas Corpus w Sądzie Okręgowym Stanów Zjednoczonych, Dystrykt Południowy w dniu 28.04.06, która jest w toku.


Więzień walczy ze śmiercią po raz czwarty

Jeden z najdłużej żyjących więźniów z celi śmierci na Florydzie po raz czwarty próbuje uniknąć egzekucji

Marc Caputo - The Miami Herald

czw, luty 10, 2005

TALLAHASSEE - Kiedyś kruczoczarne włosy Williama Duane Elledge są teraz prawie upiornie białe. Jego górzyste akta sprawy żółkną z dnia na dzień.

Minęło prawie 31 lat, odkąd pracujący w karnawale włóczęga został wysłany do Death Row po szaleństwie potrójnych morderstw, które rozpoczęło się, gdy zgwałcił i udusił hollywoodzką kelnerkę – jednak Elledge wydaje się dziś niewiele bliższy egzekucji.

Jego wyrok został wyrzucony trzykrotnie przez sędziów apelacyjnych z powodu problemów proceduralnych, chociaż ławnicy wciąż odsyłali go z powrotem do celi śmierci. W środę jego prawnik zwrócił się do Sądu Najwyższego o ponowne uchylenie wyroku. Twierdził, że niewłaściwe postępowanie prokuratora, zły obrońca i to, co stało się „okrutnym i niezwykłym” wyrokiem więzienia, pozbawiło Elledge'a sprawiedliwości i zasługuje na nowy wyrok, taki jak dożywocie.

Akta sprawy sprzed trzech dekad są pełne anegdot typu pulp-fiction o sędziach obawiających się nabytych w więzieniu umiejętności karate Elledge, jego wychowaniu w pijanej, kazirodczej rodzinie, w której został pobity młotkiem do krokieta, oraz obrońcy, który Kiedyś pojawił się na wyroku z krawatem w stylu 'Wolałbym łowić ryby'. Sprawa jest trzecim najstarszym z 367 w celi śmierci na Florydzie.

Niezależnie od tego, czy Elledge wygra, czy nie, dwa wyniki są prawie gwarantowane: przetrwa jeszcze wiele miesięcy, gdy długi proces apelacyjny dobiega końca, i będzie coraz bardziej symbolem tego, co jest nie tak w sprawach kary śmierci zarówno dla adwokatów, jak i krytyków. egzekucji.

„Elledge jest przykładem, dlaczego nie powinniśmy wydawać tych wszystkich pieniędzy i czasu na egzekucje ludzi w tym kraju” – powiedział The Herald jego prawnik z Fort Lauderdale, Hilliard Moldof. „To nie jest ten sam 24-latek, który zabił. To jest teraz inna osoba. Jest słabym 55-letnim mężczyzną z astmą”.

Moldof nie jest jedynym, który niepokoi się latami Elledge'a w celi śmierci.

Kiedy Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych odmówił przyjęcia sprawy Elledge'a w 1998 r., sędzia Stephen Breyer wyraził sprzeciw, twierdząc, że jego uwięzienie „na prawie jedno pokolenie” było spowodowane „błędnymi procedurami państwa, a nie błahymi apelacjami z jego własnej strony .''

'ZA DŁUGO'

Sędzia Sądu Najwyższego Florydy, Charles Wells, wspomniał o tym w środę podczas przesłuchania asystentki prokuratora generalnego Carolyn Snurkowski.

„Więc jesteśmy teraz, 31 lat po tym morderstwie, a właściwie osiem lat po tym, jak sędzia Breyer napisał swoje zdanie w tej sprawie, mówiąc: „Ta sprawa musi się zmienić: jest za długa na 23 lata”. powiedział. „Czy w tym 31-letnim procesie nie ma czegoś, co można naprawić, co można było przypisać oskarżonemu, skoro ta sprawa musiała być rozpatrywana cztery razy?”

Snurkowski nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie, ale zauważył: „Proces się nie załamał. Proces działa. Jednostka ma możliwość odwołania się od prawidłowości wyroku i wyroku”.

Snurkowski zwrócił uwagę, że sędziowie czterokrotnie konsekwentnie głosowali za skazaniem Elledge'a na śmierć.

Elledge nigdy nie zaprzeczył swojej winy i sugerował, że powinien pozostać w więzieniu.

„W zasadzie nie nadaję się do społeczeństwa”, powiedział kiedyś. „Należę do więzienia”.

Wszystko zaczęło się 24 sierpnia 1974 roku, kiedy urodzony w Toledo w stanie Ohio spotkał w barze 20-letnią Margaret Strack. Pojechali do niej do hotelu Normandy w Hollywood i palili marihuanę. Strack odmówił uprawiania z nim seksu.

Po zgwałceniu i uduszenia ją na śmierć, Elledge ukradł samochód Stracka i porzucił jej ciało na parkingu przy kościele Dania Beach. Następnie obrabował sklep spożywczy w Hollywood i dwukrotnie postrzelił nocnego stróża Edwarda Gaffneya, lat 46, w plecy. Ukradł też około 2 dolarów z puszki z kolekcji Muscular Dystrophy.

Elledge pojechał autobusem na północ do Jacksonville Beach, gdzie zameldował się w motelu Beacon. Związał właściciela Kennetha Nelsona i jego żonę. Kiedy Nelson uwolnił się i skonfrontował Elledge'a z nienaładowanym pistoletem kaliber 22, Elledge zastrzelił go z pistoletu kaliber 38.

SCHWYTANY

Elledge został złapany wkrótce potem i przyznał się do winy w Jacksonville. Po raz pierwszy został skazany za morderstwo Nelsona i skazany na dożywocie. Jego prawnik, który później został uwięziony za manipulowanie świadkiem w niepowiązanym procesie narkotykowym, określił wówczas Elledge'a jako 'szalony' i poradził mu, aby 'po prostu przyznał się do winy i miał nadzieję na najlepsze'.

Elledge został skazany na śmierć za zabójstwo Stracka.

W najnowszym apelu Elledge twierdzi, że inny prawnik niewłaściwie go reprezentował, produkując psychologów, którzy złożyli sprzeczne zeznania, i nie zabezpieczając zeznań dr Dorothy Otnow Lewis, znanej z kwestionowania traumy z dzieciństwa, która pomaga tworzyć zabójców, takich jak Ted Bundy, od którego otrzymał ostatni pocałunek, zanim został stracony. Elledge twierdzi również, że prokuratura zabezpieczyła specjalny rodzaj skanu mózgu, którego zażądał Lewis.

Stan opisuje Lewisa jako niechętnego świadka, który zasadniczo odmówił stawienia się w sądzie. Jej diagnozy dotyczące słabego stanu psychicznego mordercy z Rochester w stanie Nowy Jork zostały w dużej mierze zdyskredytowane w procesie z 1991 roku, przynosząc jej taką nienawiść w mieście, że lokalne stacje radiowe wymyślały o niej dżingle. Ponadto stan twierdzi, że skan mózgu, którego zażądała Lewis, został wykonany przez świadka obrony i prawdopodobnie przez nią widziany.

Nie udało się uzyskać komentarza do Lewisa.

Sędziowie zasypali adwokata Elledge'a większą liczbą pytań niż mieli do Snurkowskiego.

Wydawali się szczególnie zainteresowani tym, co Lewis i drużyna obrońców wiedzą i kiedy. Ale sędziowie również wydawali się zakłopotani lodowatym tempem, w jakim sprawa się toczyła.

„Spodziewałam się, że twoje akta będą pożółkłe” – powiedziała prezes Barbara Pariente przed rozpoczęciem kłótni w środę. – Czy dorastała pani w tej sprawie, pani Snurkowski?

Snurkowski odpowiedział: „Jest bardzo stary”.


Martwy czekający

Billy Elledge brutalnie zgwałcił i zamordował kobietę w Hollywood 25 lat temu. Od tego czasu siedzi w więzieniu, co jest dowodem na to, że kara śmierci na Florydzie nie działa.

Paul Demko - BrowardPalmBeach.com

11 lutego 1999 r.

William Duane Elledge miał chwilę błędnych proroctw 27 marca 1975 roku.

24-letni włóczęga i pracownik karnawału, znany jako Willie the Kid, został właśnie skazany na śmierć na krześle elektrycznym za makabryczne morderstwo Margaret Anne Strack w Hollywood.

Elledge udzielił wywiadu reporterowi nieistniejącego już Fort Lauderdale News. „Zabójca chce, aby egzekucja była szybka z Bulletem”, głosił nagłówek pod zdjęciem Elledge w żelaznych nogach.

„Jeśli zamierzają użyć jakiejkolwiek egzekucji, powinni zrobić z niej coś krótkiego i słodkiego jak kula… pluton egzekucyjny” – powiedział Elledge reporterowi. „To by powstrzymało wszystkie kłopoty tych ludzi, którzy zostali skazani na śmierć, musząc siedzieć latami czekając na śmierć”.

Dwadzieścia cztery lata później Billy Elledge siedzi bardzo żywy w ciasnym pokoju o brązowych ścianach w Union Correctional Institute. Większość miejsca zajmuje stół ze sztucznego drewna o długości około sześciu stóp i szerokości nieco ponad dwóch stóp. Niegdyś brązowe włosy Elledge'a szybko znikają na skroniach. Z wyjątkiem pasma ciemnych włosów na środku jego czaszki, jest teraz całkowicie szary. Linie na czole Elledge'a pogłębiły się w zmarszczki, a jego lodowato niebieskie oczy są głęboko osadzone, jakby cofały się w jego czaszkę. Jego zniekształcony nos wciąż świadczy o pobiciu dwa na cztery, które odebrał swojej matce, gdy dorastał w południowej Kalifornii.

Strażnik wchodzi z korytarza na zewnątrz i proponuje zdjąć grube na cal kajdany, które okrywają talię Elledge'a, oraz kajdanki, które trzymają na dystans jego niegdyś zabójcze ręce. Ale trzykrotny morderca sprzeciwia się.

Elledge nie przejmuje się kajdankami ani kajdankami. Nawet nie zauważa klaustrofobicznych ograniczeń. Albo wydaje się, że jest świadomy elektrycznych, pomarańczowych więziennych fartuchów, które nosi na szarej bluzie. Elledge został zinstytucjonalizowany, spędzając połowę swojego 48-letniego życia w celi sześć na dziewięć, około 50 mil na południowy zachód od Jacksonville, robiąc dokładnie to, co powiedział reporterowi Fort Lauderdale News, którego się obawiał – siedząc latami czekając na śmierć.

„To nie jest coś, nad czym naprawdę chcesz się zbytnio zastanawiać” – mówi cicho Elledge, błyskając żółtym uśmiechem o zębach. „To jak życie w twojej łazience”.

Kiedy Elledge popełnił swoje zbrodnie, Richard Nixon właśnie zrezygnował z urzędu. Muhammad Ali był dwa miesiące od znokautowania parweniusza George'a Foremana w Zairze. Bill Clinton był 29-letnim profesorem prawa na Uniwersytecie Arkansas. Nikt nie miał magnetowidu ani domowego komputera. Nikt nie słyszał o Michaelu Jordanie.

Ze swojej celi Elledge obserwował 43 mężczyzn wychodzących z celi śmierci na randkę z krzesłem elektrycznym. Ponad 300 innych opuściło szeregi skazanych – albo na wolność, albo na dożywocie – po uchyleniu ich wyroków śmierci.

Elledge w ogóle nie powinien żyć. Sędzia i ława przysięgłych przy czterech różnych okazjach rozważali argumenty za i przeciw zabiciu go i za każdym razem podejmowali tę samą decyzję: kara śmierci. W ciągu 36 godzin w 1974 roku Elledge brutalnie zgwałcił i zamordował Margaret Anne Strack, zastrzelił woźnego z Hollywood, a następnie pojechał autobusem na północ do Jacksonville Beach, gdzie zamordował trzecią osobę.

„William Elledge jest chłopcem z plakatu w sprawie kary śmierci” – mówi Carolyn McCann, która nadzoruje apelacyjne sprawy kapitałowe w biurze Prokuratora Stanowego Hrabstwa Broward. – Został stworzony dla tego faceta. Elledge nigdy nie zakwestionował swojej winy. Po tym, jak aresztowano go w 1974 r., udzielił gliniarzom wyraźnie szczegółowych zeznań. Wskazał im broń, której użyto do zabicia dwóch jego ofiar. Elledge przyznał się do wszystkich trzech morderstw.

Nie umrze w najbliższym czasie – przynajmniej nie z rąk państwa. Nawet jeśli sądy będą działać w swoim najszybszym tempie – nawet jeśli każdy wniosek, petycja lub apelacja, które Elledge składa od tej pory, zostaną odrzucone – prawie na pewno będzie żył za półtora roku od teraz. Żyje, by świętować swoje 50. urodziny w celi śmierci.

„Decyzja podjęta przez ławę przysięgłych w 1974 roku miała decydować o życiu lub śmierci” – mówi Michael Radelet, profesor socjologii na University of Florida, który napisał wiele książek na temat kary śmierci. – Nie życie i śmierć.

Elledge żyje, ponieważ prokuratura i sądy, w gorliwości, by wysłać go do Starej Iskry, nieustannie przekraczały swoje granice i odmawiały mu sprawiedliwego przesłuchania. Żyje, ponieważ kara śmierci – pomijając kwestie moralne – nie działa na Florydzie w żaden rozsądny sposób. Żyje jako skrajny przykład nieudanego systemu kary śmierci.

Sprawa ciągnęła się tak długo, że w zeszłym roku prawnicy Elledge'a wysunęli nieco ironiczny argument przed Sądem Najwyższym Stanów Zjednoczonych, że długie oczekiwanie na karę śmierci było samo w sobie okrutną i niezwykłą karą. Innymi słowy Billy Elledge – seryjny włamywacz, gwałciciel i trzykrotny morderca – sam stał się nieprawdopodobną ofiarą wymiaru sprawiedliwości. Elledge nie jest jedyną ofiarą — iz pewnością najmniej sympatyczną. Rodziny tych, których zamordował, już zdruzgotane haniebnymi zbrodniami Elledge'a, nadal cierpią, gdy sprawa toczy się w sądzie pod ciężarem pudeł zeznań, ocen psychiatrycznych, wniosków i innych dokumentów sądowych.

A podatnicy oczywiście nadal za to wszystko płacą. Na początek kosztuje około 66 USD dziennie tylko na wyżywienie, schronienie i inną opiekę nad Elledge w Union Correctional Institute. Ekstrapolowane na okres 24 lat, to koszt znacznie ponad pół miliona dolarów. Do tego dochodzą znacznie większe koszty ponoszone przez prokuratorów, obrońców, śledczych, sędziów, komorników, przysięgłych, psychiatrów i wielu innych, których życie w takim czy innym czasie przecinało się z tą przeciągającą się sprawą.

„Wzdrygam się na myśl, ile to kosztuje podatników w tej samej sprawie” – mówi chytrze Elledge. – Nie ma mowy, żebym kiedykolwiek wydostał się z więzienia, więc jaki sens ma ciągłe dążenie do tej sprawy z taką zemstą, kiedy to wszystko jest stratą pieniędzy?

Kiedy więzień z celi śmierci przeprowadza się z Unii do hrabstwa Bradford, na ogół nie tęskni za tym światem. Union Correctional Institute to miejsce, w którym większość z 368 mężczyzn w celi śmierci spędza większość swoich dni, gdy ich apelacje wędrują przez sądy; Więzienie Stanowe Florydy w hrabstwie Bradford, gdzie siedzi Old Sparky. (Cztery kobiety przebywające obecnie w celi śmierci mieszkają w Broward Correctional Institution w Pembroke Pines.)

Trzy ogrodzenia o różnej wysokości otaczają Union Correctional Institute. Są owinięte drutem kolczastym w ilości wystarczającej do ogrodzenia małego miasta. Jednostka z celami śmierci, w której przebywa ponad 300 z 1700 osadzonych w ośrodku, znajduje się po wschodniej stronie, przy chodniku w klatkach, który oddziela skazanych od ogólnej populacji.

Komórka sześć na dziewięć na jednym z poziomów to fizyczny świat Billy'ego Elledge'a. Jego łóżko to stalowa płyta, na której leży materac. Pod łóżkiem znajdują się dwie szafki na nogi zawierające wszystkie jego doczesne rzeczy: jedna na rzeczy osobiste, a druga na materiały prawne. Jednostka ze stali nierdzewnej zawiera zarówno toaletę, jak i umywalkę. Naprzeciw łóżka stoi dziesięciocalowy, czarno-biały telewizor.

Dwa razy w tygodniu Elledge jest wypuszczany z celi na dwie godziny. Na podwórku może grać w koszykówkę lub po prostu siedzieć i żuć tłuszcz z innymi skazanymi zabójcami. Co drugi dzień Elledge może się kąpać. Jest zakuty w kajdany, zakuty w kajdanki i poszedł pod prysznic – około dziesięciu stóp od swojej celi. W weekendy może odwiedzać go, ale niewiele osób się stara. „Nigdy nie miałem wizyty u rodziny”, mówi. „Nigdy nie dostałem od nich paczki. Nigdy nie dostałem pieczątki. Nigdy nie dostałem przekazu pieniężnego. Nic.'

Resztę czasu, od pobudki przed świtem do momentu, w którym kładzie się spać grubo po północy, spędza w celi. Czyta (Ken Follet, Anne Rice). Wykonuje legalną pracę. Kawę rozpuszczalną robi przy użyciu wody z kranu. Pisze poezję. Ogląda telewizję (PBS i filmy). On śpi. Pisze listy.

W tym surowym otoczeniu Elledge prowadzi stosunkowo kwitnącą egzystencję. Porzucenie liceum zarobił GED w więzieniu i nauczył się przyzwoitej ilości prawa. Mówi takie rzeczy jak: „Przez długi czas byłem związany z A.R.E. z Virginia Beach”, grupą, która rozwija nauki nieżyjącego już medium Edgara Cayce'a. Rzucił zażywanie narkotyków i alkoholu, choć twierdzi, że są one dostępne w celi śmierci.

Poprzez listy, które często przerywa wymyślnymi uśmiechniętymi buźkami, Elledge komunikuje się z ludźmi na całym świecie. Ożenił się w 1993 roku i rozwiódł się w 1996 roku z Flint, Michigan, kobietą, którą poznał przez ogłoszenie w tabloidzie w supermarkecie. „Kiedy pobraliśmy się po raz pierwszy, myślała, że ​​poradzi sobie bez seksualnego aspektu związku” – mówi Elledge. — Ale ona po prostu nie mogła wytrzymać. Elledge mówi, że w tej chwili jest „dość poważnie” w sprawie wdowy z Luizjany, do której pisze.

Na stronie internetowej o nazwie „Penn-Pals” Elledge ma osobiste ogłoszenie, za które płaci. „Naprawdę bardzo mi pomogło, kiedy Internet zaczął się otwierać w ten sposób, ponieważ masz szansę spotkać ludzi, którzy są nieco bardziej liberalni niż obywatele Stanów Zjednoczonych” – mówi Elledge. Na stronie znajduje się zdjęcie wyglądającego na zdezorientowanego Elledge'a w więziennym stroju. Jego rodzinny stan to Kalifornia, zawód kucharza, a jedno z jego hobby to „przyroda”. „Czasami czuję się jak jednonogi pies w wyścigu za milion dolarów!” jego notatka brzmi. „Szukam kogoś, kto zna SAMOTNOŚĆ tak jak ja. Kogoś, kto potrafi przeoczyć głupotę mojej młodości.

Billy Elledge nie zawsze był takim ukochanym. W sierpniu 1974 roku, kiedy urodzony w Wichita w stanie Kansas łobuz przybył na południową Florydę, był nałogowym narkomanem i alkoholikiem. Został oddzielony od swojej pierwszej żony, którą znęcał się fizycznie, i przyjechał na południe Florydy z dziewczyną, aby przenocować w domu jej brata w Davie.

Nie trwało długo, zanim wszystko zgniło. W piątek 23 sierpnia Elledge wdał się w bójkę ze swoją dziewczyną. Następnie popełnił serię napadów, włamując się do sklepu mięsnego, pralni chemicznej, sklepu z narzędziami, a nawet domu sąsiada. Wynajął pokój w Normandie Motel and Apartments na Ocean Drive w Hollywood.

Następnego popołudnia, ubrany w rozszerzane dżinsy i szary podkoszulek, udał się do pobliskiego baru, aby utopić swoje smutki. Tam poznał Margaret Anne Strack, 20-letnią kelnerkę o brązowych oczach i brązowych włosach do ramion. Elledge wypił Seagrama i 7 Up – bez lodu; piła puszki budweisera.

Dwóch szybkich przyjaciół w końcu usadowiło się w pokoju Elledge'a, aby zapalić trochę prochów. To, co zaczęło się jako dobrowolne chusteczki, zgodnie z zeznaniami Elledge'a złożonymi wówczas policji, szybko przekształciło się w przemoc. Kiedy Strack odmówił uprawiania z nim seksu, Elledge zaczął ją dusić. Ustąpiła na chwilę, ale potem krzyknęła i zagroziła, że ​​zadzwoni na policję, gdy ją dosiada. Zaczął ją ponownie dusić obiema rękami podczas gwałcenia. Elledge udusił Stracka przez jakieś 15 minut. Dopóki „jej twarz miała kolor śliwki”.

Elledge zaciągnął trupa do łazienki i czekał na zapadnięcie zmroku. Ciągnąc ciało Stracka za stopy, Elledge pociągnął ją w dół tylnych schodów budynku, trup uderzał o każdy stopień. Wrzucił ciało na tył niebieskiego camaro Stracka z rocznika 68 i pojechał na północ Ocean Drive. Na parkingu kościoła Zmartwychwstania w Danii porzucił jej ciało. Podarta koszula Strack była podciągnięta ponad jej pierś. Jej majtki były wokół prawej kostki. Biały przedłużacz wiązał jej kostki. W jej pochwie znaleziono nasienie. Na prawej ręce miała srebrny pierścionek z emblematem harcerki.

Elledge zatrzymał Camaro. Wrócił do pokoju motelowego po swój pistolet, niebieski specjalny Colt .38 z drewnianym uchwytem. Około 11:30 tej nocy, wyjeżdżając zza rogu, Elledge wbił się w inny pojazd i wbił się w ogrodzenie otaczające parking dla przyczep. Uciekł pieszo.

Elledge dotarł do Hollywood Boulevard i 60th Avenue, gdzie wspiął się na dach sklepu spożywczego Pantry Pride i wspiął się do środka przez otwór wentylacyjny. Wędrował po okolicy, szukając pieniędzy, myśląc, że jest sam. Na końcu przejścia ktoś zamachnął się na niego z mopem. Elledge kopnął mężczyznę w żebra. Następnie Elledge wyciągnął pistolet z paska i kazał mężczyźnie, 47-letniemu woźnemu Edwardowi Lawrence'owi Gaffneyowi, udać się na zaplecze, gdzie kazano mu się położyć na podłodze. Kiedy Gaffney pojawił się, Elledge zabił po raz drugi w ciągu około sześciu godzin. Strzelił do mężczyzny dwukrotnie, raz w lewą stronę klatki piersiowej i raz w plecy.

Elledge odzyskał 35-40 centów i paczkę papierosów Viceroy z kieszeni spodni Gaffneya. Znalazł pudło na dystrofię mięśniową i rozbił je na blacie. Weź: około 1,40 dolara. Za plądrowanie i morderstwo Elledge otrzymał łączną sumę poniżej 2 dolarów. Zjadł batonika i wyszedł.

Dopiero zaczynało gasnąć. Ciało Margaret Anne Strack miało wkrótce zostać odkryte przez parafian przybywających do kościoła Zmartwychwstania Pańskiego. Elledge wrócił na Ocean Drive i rozbił się w Normandie. Kiedy się obudził, było wczesne popołudnie. Poszedł do Domu Piany i napił się piwa. Elledge wiedział, że musi opuścić miasto. Miał niejasne pomysły na ucieczkę do Kanady, więc wskoczył na autobus na północ do Jacksonville Beach.

Ponowne zabicie Elledge'a nie zajęło dużo czasu. Około drugiej w nocy, w bezchmurny, poniedziałkowy poranek, Elledge zapukał do drzwi motelu Beacon i poprosił o pokój. Katherine Nelson, która prowadziła motel z mężem, wpuściła go do środka. W środku Elledge wymachiwała rewolwerem i zażądała pieniędzy. Przywiązał 53-letniego Paula Nelsona do krzesła i zakneblował go. Katherine Nelson położyła się twarzą w dół na łóżku i również ją związał.

Elledge wędrował po motelu w poszukiwaniu łupów. W jednym z pokoi był wnuk Nelsona, 17-letni David McBride. Nastolatek wymachiwał karabinem, ale Elledge jakoś mu go odebrał i umieścił McBride'a w pokoju z dziadkami. Podczas gdy Elledge nadal szukał pieniędzy, Nelsonowie uwolnili się od swoich obligacji. Pan Nelson chwycił pistolet i kazał żonie zamknąć drzwi. Kiedy go ponownie otworzyła, skonfrontował Elledge'a z nienaładowaną bronią. Elledge strzelił do niego dwa razy, raz w klatkę piersiową i raz w prawe ramię. Po raz trzeci w ciągu 36 godzin popełnił morderstwo.

Elledge uciekł pieszo. Pozbył się broni, pojechał taksówką na dworzec autobusowy i już miał jechać na północ, kiedy przyjechała policja. Przyznał się niemal natychmiast, po rozmowie telefonicznej z tatą.

Kenneth Roach, obecnie ksiądz episkopalny w Jacksonville, był jednym z detektywów z wydziału zabójstw, którzy przesłuchiwali Elledge'a. „Z detektywistycznego punktu widzenia naprawdę się pogorszyło, bardzo czysto” – wspomina. „Był bardzo przestraszonym i przestraszonym chłopcem. Jak tylko się wyspowiadał, widać było, że ciężar z niego zdjęty.

Skala i brutalność zbrodni Elledge'a uczyniły go oczywistym wyborem w 1975 r. do niedawno przywróconej kary śmierci. Floryda zawsze była entuzjastycznie nastawiona do kary śmierci. Zanim Teksas i Wirginia stały się tak sprawne w zabijaniu przestępców w ciągu ostatniej dekady, Floryda była często postrzegana jako typowy nosiciel kary śmierci.

Kiedy Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych w sprawie z 1972 r. o nazwie Furman przeciwko Georgii odrzucił wszystkie przepisy dotyczące kary śmierci jako niezgodne z konstytucją, Floryda była pierwszym stanem, który opracował nowy statut i ponownie zajął się sprawą śmierci. Były reporter Miami Herald, David Von Drehle, opowiada, co wydarzyło się w jego książce z 1995 roku o współczesnej karze śmierci na Florydzie, Wśród Najniższych Umarłych. „Prawodawcy byli tak chętni, że zorganizowali specjalną sesję właśnie w tym celu; sesja była trzydniowym trąbą powietrzną, w wyniku której powstało skomplikowane urządzenie prawne do ważenia odcieni zła. Nowe prawo Florydy przewidywało kilka warstw rewizji w każdym przypadku kapitalnym i obiecywało pewność w miejsce starego kaprysu.

Jedną z cech charakterystycznych ustawy sporządzonej w 1972 r. jest automatyczna rewizja każdego wyroku śmierci przez Sąd Najwyższy Florydy. Innym jest to, że sędzia i ława przysięgłych mają rozważyć listę czynników „obciążających” i „łagodzących” przy podejmowaniu decyzji o wyroku. Na przykład, jeśli oskarżony w przeszłości dopuszczał się brutalnych zbrodni, jest to uważane za okoliczność obciążającą. Z drugiej strony, jeśli nie ma znaczącej historii kryminalnej, jest to traktowane jako czynnik łagodzący. Opierając się w dużej mierze na tym, jak układają się te czynniki, ława przysięgłych przedstawia sędziemu „doradczy” wyrok, zalecający albo dożywocie albo śmierć. Sędzia podejmuje ostateczną decyzję. Nowa ustawa o karze śmierci na Florydzie została podtrzymana przez Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych w 1976 roku. Jednak w przypadku Elledge, podobnie jak w przypadku wielu innych procesów dotyczących kary śmierci, ustawa okazała się uciążliwa, nieskuteczna i trudna do konsekwentnego egzekwowania.

7 marca 1977 r., zaledwie dwa miesiące po egzekucji Gary'ego Gilmore'a w stanie Utah przez pluton egzekucyjny, który rozpoczął karę śmierci po Furmanie, Sąd Najwyższy Florydy zwolnił pierwszy wyrok śmierci wydany przez Elledge'a. Sąd orzekł, że zeznania dotyczące zabójstwa Gaffneya, drugiej osoby zabitej przez Elledge, nie powinny były zostać dopuszczone podczas procesu skazującego. Powód: Elledge nie był jeszcze skazany za tę zbrodnię, kiedy został skazany na śmierć.

Druga ława przysięgłych poradziła sędziemu M. Daniel Futch, Jr., aby odesłał Elledge'a z powrotem na krzesło elektryczne. Zgodził się. Tym razem wyrok oczyścił stanowy sąd najwyższy i Elledge niebezpiecznie zbliżył się do spotkania z krzesłem elektrycznym. 15 lutego 1983 r. ówczesny gubernator podpisał na Elledge'a wyrok śmierci. Boba Grahama, a data egzekucji została ustalona na miesiąc później. Elledge został zatrzymany przez sędziego federalnego na pięć dni przed planowaną egzekucją. Sędzia uważał, że sądy potrzebowały dodatkowego czasu, aby przyjrzeć się kwestiom, które Elledge podniósł w apelacji.

Cztery lata później Sąd Apelacyjny Stanów Zjednoczonych dla Jedenastego Okręgu ponownie odrzucił wyrok śmierci na Elledge i zarządził nową rozprawę. Sąd orzekł, że ponieważ Elledge był przetrzymywany w kajdanach podczas drugiej rozprawy, ława przysięgłych była wobec niego niesprawiedliwie uprzedzona. Elledge był trzymany w kajdanach w spadku po oskarżeniu po tym, jak pojawił się raport, że mieszkając w celi sześć na dziewięć, jakoś opanował sztuki walki i planował zaatakować komornika.

Trzecie zdanie, ten sam wynik. Elledge ponownie otrzymuje krzesło elektryczne. Sąd Najwyższy Florydy po raz kolejny uchyla wyrok, tym razem za liczne przewinienia sądowe popełnione przez sędziego Futcha i prokuraturę, kierowaną przez Michaela Satza, prokuratora stanowego hrabstwa Broward, który pracował nad tą sprawą od jej powstania. Wśród nieco tajemnych błędów popełnionych: zdjęcia zwłok Gaffneya zostały niesłusznie dopuszczone do dowodu, a prokuratura zataiła dowody obronie dotyczące 19 raportów dyscyplinarnych Elledge'a podczas pobytu w więzieniu. Sąd popełnił również błąd, według Sądu Najwyższego Florydy, zezwalając na uznanie gwałtu na Stracku wobec Elledge'a za wcześniejsze brutalne przestępstwo, mimo że nastąpiło to w tym samym czasie, co morderstwo.

Sędzia Futch przeszedł już na emeryturę. Margaret Anne Strack nie żyje od prawie 20 lat. Ale fakty sprawy najwyraźniej pozostają takie same dla sędziego i ławy przysięgłych podczas czwartej rozprawy: Elledge zostaje ponownie skazany na śmierć na krześle elektrycznym w 1994 roku.

William Laswell, adwokat Elledge'a podczas czwartego przesłuchania w sprawie wyroku, argumentuje teraz, nieco paradoksalnie, że samo opóźnienie w egzekucji Elledge'a uniemożliwiło mu uzyskanie sprawiedliwego przesłuchania. Laswell zauważa, że ​​wielu świadków, których mógł użyć do celów łagodzących, aby pokazać, dlaczego Elledge powinien żyć, nie żyło lub nie miało kontaktu z więźniem od dziesięcioleci.

„Satz dostał w niego trzy ciosy, a przy różnych sędziach zasiadających w ławie orzekającej, albo Satz, albo sędzia przesadził” – mówi Laswell, weteran wydziału przestępstw stołecznych w biurze obrońcy z urzędu. — No cóż, w czasie, gdy dają sądowi i państwu szansę na ponowną próbę, ponowną próbę, ponowną próbę, co się dzieje z oskarżonym? Dwadzieścia trzy godziny dziennie w celi sam. Żadnego kontaktu z nikim... Jego szanse spadają, maleją, maleją, a oni mogą rzucać się na kij w kółko i w kółko.

Carolyn McCann z biura prokuratora stanowego twierdzi, że niezależnie od opóźnienia sędziowie nigdy nie odrzucili żadnego z kluczowych dowodów. „Nigdy nie uznali, że dowody są niewystarczające” – mówi. „Nigdy nie orzekali, że przyznanie się do winy było niedopuszczalne. Nigdy nie wypatroszyli sprawy państwa. (Michael Satz odmówił udzielenia wywiadu do tego artykułu.)

Przeciągający się marsz śmierci Elledge przez system prawny jeszcze się nie skończył. Sądy jak dotąd utrzymały w mocy jego czwarty wyrok, aż do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, ale Elledge wciąż ma kolejną rundę petycji zarówno na poziomie stanowym, jak i federalnym. Następnym krokiem Elledge będzie prawdopodobnie argument, że Laswell zapewnił niekompetentną reprezentację, standardową obronę w prawie wszystkich sprawach dotyczących kapitału. Innym odwiecznym argumentem na tym etapie jest twierdzenie, że sama Stara Iskra - ze swoim upodobaniem do nie tylko smażenia więźniów, ale dosłownego podpalania ich - jest okrutną i niezwykłą karą. Jak dotąd sądy odrzucają to twierdzenie.

McCann, który pracuje nad sprawą Elledge od dziesięciu lat i szacuje, że akta oskarżenia mają 20 pudeł, mówi, że nadal domagają się śmierci Elledge'a dla dobra rodzin ofiary. „Dlatego się nie zatrzymujemy” – mówi. „Czuję i myślę, że każdy prokurator czuje, że postępujemy właściwie”.

Paul Nelson mógł mieć szczęście tamtej sierpniowej nocy prawie ćwierć wieku temu. Zmarł. Katherine Nelson, obecnie 78-letnia wdowa, musiała żyć ze wspomnieniem jego morderstwa. Elledge został skazany na dożywocie za zabicie Nelsona, a proces został natychmiast umorzony. Ale morderstwo Strack, ponieważ prokuratorzy Broward postanowili domagać się kary śmierci, nadal ingeruje w jej życie.

W każdym z czterech przesłuchań skazujących Nelson podróżował do Fort Lauderdale z Jacksonville Beach, aby opowiedzieć, co wydarzyło się tamtej nocy. Ostatnio miała 74 lata. Priscilla Nelson mówi, że jej prababka nie może żyć sama od nocy morderstwa. Katherine Nelson nie może rozmawiać o sprawie bez płaczu. „Za każdym razem, gdy o tym mówi, denerwuje się i musi iść do lekarza po środki uspokajające” – mówi Priscilla Nelson. „Nikt w mojej rodzinie nigdy się z tym nie pogodził”.

David McBride, wnuk, który był obecny tej nocy, w ogóle nie jest zainteresowany dyskusją o Elledge. Niesmak jest wyczuwalny w jego głosie, nawet przez linię telefoniczną. – To jest do bani – mówi. „Byliśmy w sądzie [cztery] razy i to się powtarza i powtarza. Jeśli chodzi o tego drania, to nawet nie jestem zainteresowany rozmową o tym. Za dużo przez to straciliśmy. Następnie rozłącza się.

Allen Strack, ojciec pierwszej ofiary Elledge, mieszka w Schenectady w stanie Nowy Jork. Niedawno przeszedł na emeryturę po 40 latach pracy jako kierownik sprzedaży w General Electric. Kilka lat temu jego jedyne dziecko, syn, zmarł na atak serca.

Pan Strack mówi, że prawne bagno, w którym zniknęła sprawa Elledge'a, uniemożliwia jego rodzinie radzenie sobie z życiem. „Zajmujemy się tym każdego dnia”, mówi. „Zajmujemy się tym stale. Ponieważ ta sprawa po prostu trwa i trwa i trwa.

Strack wierzy w karę śmierci i nie chce słyszeć więcej wyjaśnień, dlaczego Elledge wciąż oddycha. „Nic nie mogą zrobić, aby przywrócić moją córkę” – mówi. — Najwyższy czas, żeby to cholerstwo zostało przeprowadzone.

Emocjonalne koszty brutalnych zbrodni Elledge dla rodzin ofiar są oczywiście nieobliczalne. Ale skazanie Elledge'a lub kogokolwiek innego na śmierć wiąże się również z kosztami, które wykraczają poza kwestie emocjonalne lub psychologiczne. Zabijanie przestępców kosztuje. Jest to o wiele droższe niż zwykłe trzymanie ich za kratkami, dopóki nie umrą z innych przyczyn.

Faktyczne porażenie człowieka prądem elektrycznym jest dość tanie. Skazaniec dostaje od 20 do 25 dolarów za nową parę butów, od 90 do 100 dolarów za ubrania i 20 dolarów za ostatni posiłek. Anonimowy kat otrzymuje 150 dolarów. System korekt płaci również za autopsję, aby upewnić się, że wszystko jest w porządku. Płatności za nadgodziny dla strażników stanowią znaczną część kosztów w czasie egzekucji. Strażnicy muszą utrzymywać kontakt wzrokowy ze skazanym przez cały tydzień przed jego planowaną śmiercią. Urzędnicy poprawczy twierdzą, że całkowity koszt egzekucji wynosi ponad 6000 dolarów.

Wygórowane koszty kary śmierci wynikają jednak z niekończących się postępowań prawnych, które są rzekomo konieczne, aby państwo nie popełniło błędu stosując ostateczną karę. W procesach o morderstwo Gaffneya i Nelsona stan nie domagał się kary śmierci, a ponieważ Elledge przyznał się do winy, sprawy zostały umorzone niemal natychmiast. Ilość wydanego czasu i pieniędzy była znikoma.

Postępowanie w sprawie Strack, podobnie jak wszystkie sprawy dotyczące kary śmierci, to zupełnie inna sprawa. Wydatki sumują się w każdym kierunku, od kosztów ponoszonych przez świadków podczas podróży na południową Florydę, po prawników zatrudnionych przez biuro gubernatora do rozpatrywania apelacji o ułaskawienie. Na przestrzeni lat zapłacono lawinie psychiatrów, którzy badali Elledge'a, badając jego dzieciństwo, jego relacje z matką i niezliczone inne aspekty jego żałosnego życia. Detektywi zostali wynajęci przez obronę, aby wytropić członków rodziny, przyjaciół i sąsiadów – każdego innego niż współwięźniowie z celi śmierci Elledge'a, którzy mogliby powiedzieć o nim coś przyzwoitego na stanowisku świadka.

„Dobry Boże, jestem pewien, że wydali na niego 10 milionów dolarów”, mówi Michael Radelet, profesor Uniwersytetu Florydy. „Te 10 milionów dolarów wydanych na Elledge to 10 milionów, które nie zostały wydane na innych ludzi skazanych za morderstwo. To 10 milionów dolarów, które nie zostały wydane na pomoc rodzinom ofiar zabójstw”.

Nie ma żadnego badania, które by dokładnie określiło, ile sumują się te różne wydatki w stanie Floryda. Być może najbardziej wszechstronną ocenę przeprowadzili w Północnej Karolinie naukowcy z Duke University. Okazało się, że ściganie kary śmierci w tym stanie kosztuje średnio 2,16 miliona dolarów więcej niż dożywocie.

„Nikt nie kwestionuje faktu, że kara śmierci kosztuje więcej”, mówi Richard Dieter, dyrektor wykonawczy Centrum Informacji o Karach Śmierci w Waszyngtonie. - Pytanie brzmi, czy warto?

Mimo wszystkich pieniędzy wydanych na karę śmierci – nie wspominając o politycznym ziewaniu ogniem, który się z tym wiąże – umiera naprawdę niewielu ludzi. Odkąd John Spenkelink (mężczyzna, o którym Elledge mówi, że „był dla mnie jak brat”) został świnką morską z celi śmierci na Florydzie w 1979 roku, tylko 42 inne osoby poszły za nim na krzesło elektryczne. Roczna liczba egzekucji osiągnęła szczyt w 1984 r., kiedy to osiem nakazanych przez państwo zabójstw, ale nigdy więcej nie przekroczyła czterech. Dzieje się tak pomimo faktu, że prawie 800 osób zostało skazanych na śmierć na Florydzie w latach 1973-1997, jak podaje Bureau of Justice Statistics. Spośród tych, którzy mieli umrzeć, 326 ostatecznie zostało uchylonych przez sądy.

Rzadkie odpalanie Starej Iskry nie wynika z braku prób. W celu przyspieszenia egzekucji uchwalono liczne ustawy i powołano komisje. Na przykład w 1996 r. Kongres uchwalił wyniosłą ustawę „Federalną ustawę o zwalczaniu terroryzmu i skutecznej karze śmierci”, która ograniczyła federalne apelacje dotyczące więźniów z celi śmierci w nadziei na szybsze odrzucenie tych apelacji. W zeszłym roku stan Floryda powołał Komisję ds. Wymiaru Sprawiedliwości w Sprawach Kapitałowych, aby znaleźć sposoby na przełamanie tego zastoju.

„Co kilka lat pojawia się jakiś rodzaj prowizji”, mówi Todd Scher, prawnik z finansowanego przez państwo radcy regionalnego ds. zabezpieczeń kapitałowych, który reprezentuje więźniów z celi śmierci po zakończeniu fazy winy i skazania. „Im więcej sukcesów odnosiliśmy przez lata pod względem wygrywania spraw, tym bardziej sfrustrowana była druga strona”.

Średnia liczba lat między skazaniem danej osoby na śmierć a wykonaniem egzekucji (jeśli w ogóle) wynosi 11 lat na Florydzie. Elledge nie jest nawet najdłużej żyjącym więźniem z celi śmierci. Gary Alvord, który w 1973 roku zabił trzy kobiety z Tampy, pobił go o prawie rok. A dwukrotny morderca Douglas Meeks wzywa celę śmierci do domu od około dwóch tygodni przed przybyciem Elledge'a.

Jednym z głównych powodów, dla których egzekucje nadal postępują w tym powolnym tempie, jest to, że sądy, zwłaszcza Sąd Najwyższy Florydy, są przeciążone przeglądami kary śmierci. Przepis wymagający, aby najwyższy sąd stanowy kontrolował każdy nałożony wyrok śmierci, spowodował, że sędziowie spędzali nadmierną ilość czasu w sprawach kapitałowych. Sędzia Gerald Kogan, który przeszedł na emeryturę pod koniec grudnia po 12 latach pracy w Sądzie Najwyższym Florydy, szacuje, że poświęcił 35 procent swojego czasu na przeglądanie często obszernych spraw zgonów. W przypadku nowszych sędziów, którzy nie są zaznajomieni z niekończącymi się procesami recyklingu, liczba ta jest bliższa 50 procent, mówi Kogan. Dzieje się tak pomimo faktu, że tylko około 3 procent spraw, które trafiają do Sądu Najwyższego Florydy, dotyczy kary śmierci.

„Ludzie skazani na śmierć nie odwołują się od swoich spraw od 20 lat. Większość z tych 20 lat spędza się w kolejce – mówi Radelet. „System jest tak przeciążony, że zapada się pod własnym ciężarem”.

Jak większość osób, które lądują w legalnej otchłani kary śmierci, życie Billy'ego Elledge'a nie było zbyt wiele do powiedzenia, zanim wstąpił w szeregi skazanych. Jego świat był pełen chaosu i nadużyć – lub, jak to ujął, „życia ubogiego w siki”.

Elledge dorastał głównie w południowej Kalifornii. Jego rodzice przez pewien czas byli migrującymi robotnikami rolnymi. Jego ojciec pracował również jako mechanik radiowy i telewizyjny. Rodzice Elledge'a mieli jednak aspiracje bycia gwiazdami muzyki country, by wskoczyć na modę z Bakersfield, która pod koniec lat pięćdziesiątych wyniosła Merle Haggarda i Bucka Owensa do sławy. W tym celu dużo czasu spędzali w barach, pijąc. A kiedy skończyli pić, często walczyli. Tata bił mamę, a mama z kolei wyładowywała swoje frustracje na sześciorgach dzieci. Według raportu jednego z psychiatrów biła Billy'ego „przełącznikami, plastikowymi paskami, rączkami patelni, miotłami”. Kolejna ocena mentalna opowiada o incydencie, w którym matka Elledge'a próbowała wyrzucić go przez okno jadącego samochodu. Elledge był również rzekomo wykorzystywany seksualnie jako dziecko, zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety, zarówno przez obcych, jak i członków rodziny.

W wieku 14 lat Elledge sam nałogowo pił. Ciągle uciekał z domu, brał narkotyki, popełniał napady rabunkowe i spędzał większość czasu w zakładzie karnym dla nieletnich i poza nim. Wstąpił do wojska w wieku 19 lat, ale nie widział zbyt wiele służby – zwykle był AWOLem. Zanim jego 24-letnie życie w świecie zewnętrznym dobiegło krwawego końca na Florydzie, Elledge został aresztowany między innymi za wielką kradzież, napaść z użyciem śmiercionośnej broni, pobicie i posiadanie narkotyków.

W łazience kancelarii prawnej Jeffreya Needle'a przy W. Oakland Park Boulevard znajduje się rysunek ołówkiem Elledge'a. Needle, obecnie prawnik ds. windykacji z wygaszaczem ekranu komputera, który brzmi: „Zostaw gotówkę na biurku albo wyjdź z mojego biura”, był certyfikowanym praktykantem w biurze Obrońcy Publicznego Hrabstwa Broward, gdy Elledge zgłosił się do ponownego skazania w 1994 r. Needle wykonał większość prac gruntownych w sprawie, przeprowadzając wywiad z Elledge'em na temat jego historii życia i wyjaśniając mu szczegóły prawne nadchodzącego procesu. Szkic ołówkiem to sielankowa scena, z drzewami i domami. Ale bliższe przyjrzenie się ujawnia jedną dziwną cechę: wszystko na zdjęciu jest zamknięte. Okna domów mają kraty, podobnie jak drzwi. Domy otaczają liczne ogrodzenia. Wydaje się, że nie ma wyjścia. To jest świat widziany oczami Elledge'a.

„Myślę, że Bill Elledge, ze względu na swoich rodziców, ze względu na środowisko, w którym dorastał, nie miał innego wyjścia” – mówi Needle. - Ten człowiek był bezpieczny tylko w jego umyśle.

Umysł Elledge'a wydaje się teraz nieco pochmurny. Od razu żałuje tego, co zrobił, a potem obwinia wszystkich oprócz siebie. Mówi o Stracku, 20-latce, którą zgwałcił i udusił: „Niech Bóg da spokój jej duszy i przepraszam za to, co zrobiłem. Ale to nie zmienia faktów w sprawie. Elledge następnie opowiada, jak Strack jest w jakiś sposób winny za swoje czyny, ponieważ dokuczała mu seksualnie, ale potem odmówiła uprawiania seksu. „Kiedy ta kobieta podeszła do mnie i próbowała zakręcić mnie jak kran po tym, jak zostałem włączony, rzuciłem się. Nie próbuję usprawiedliwiać swoich działań. Przyznałem się do winy. Jednocześnie zastanawiam się, dlaczego zrobiła to, co zrobiła.

Zastanawiam się, dlaczego zrobiła to, co zrobiła. Martwa kobieta. To jej wina.
Billy Elledge teraz mówi, że nie chce umrzeć. Nie chce randki ze Starą Iskrą. Zdaje sobie sprawę, że nawet jeśli jego wyrok śmierci zostanie w jakiś sposób uchylony, resztę życia spędzi w pomarańczowym więziennym stroju.

Elledge uważa, że ​​należy do więzienia. Twierdzi, że wszystko, czego chce, to wszechobecna groźba porażenia prądem zdjętej z jego głowy. – Czy zasługuję na to, żeby mnie wypuścić? On pyta. 'Nie. Będę pierwszy, który ci to powie. Z powodu tego, co zrobiłem i dlatego, że nie zapewniono mi żadnej formy rehabilitacji. Nie należę do ulicy, dopóki problemy, które mnie tu sprowadzają, nie zostaną rozwiązane”.


Symbol celi śmierci spełnia jego życzenie

Autor: Roberto Santiago — Miami Herald

3 maja 2008

Osądzony i skazany w czterech odrębnych procesach od lat 70. William Duane Elledge od dziesięcioleci przebywał w celi śmierci na Florydzie i stał się symbolem tego, co jest nie tak z karą śmierci dla tych, którzy sprzeciwiają się karze śmierci.

Ale w zeszłym miesiącu, bez publicznego zawiadomienia, Elledge, słaby 57-letni mężczyzna, zmarł z przyczyn naturalnych, według Departamentu Więziennictwa Florydy w piątek.

Przez ostatnie 33 lata przebywał w Union Correctional Institution w Raiford na Florydzie.

Od początku swojej krętej odysei przez system prawny Florydy Elledge przyznał się do ohydnej zbrodni: zamordowania latem 1974 roku trzech osób, w tym kobiety z Hollywood, która odrzuciła jego seksualne zaloty.

Ale w następnych dziesięcioleciach Elledge twierdził, że niewłaściwe postępowanie prokuratora, zły obrońca i jeden z najdłuższych pobytów w celi śmierci w historii stanu, pozbawiły go sprawiedliwości i zasłużył na nowy wyrok – dożywocie.

W końcu dostał to, czego chciał.

Według rejestrów więziennych był drugim najdłużej żyjącym więźniem w celi śmierci w historii Florydy. Odwoływał się od wyroku śmierci trzy razy – w 1977, 1987 i 1999 – i za każdym razem przegrał.

Brak odwiedzających

Skazany morderca i współwięzień Union Correctional Institute Death Row, Gary Alvord, który został skazany tydzień wcześniej niż Elledge, jest najdłużej żyjącym więźniem w celi śmierci, według urzędników więziennych.

Akta więzienne pokazują, że żaden członek rodziny ani przyjaciel nigdy nie odwiedził Elledge'a od czasu jego uwięzienia w więzieniu Raiford w 1976 roku. Był rozwiedziony i miał troje dzieci. Próby zlokalizowania jego rodziny nie powiodły się.

Nie był wzorowym więźniem. Od 1976 roku miał 25 raportów dyscyplinarnych, głównie za „nieposzanowanie urzędników, nieprzestrzeganie rozkazów, posiadanie kontrabandy i wypowiadane groźby”, jak mówią urzędnicy poprawczy.

Ze swojej strony Elledge utrzymywał, że był „amerykańskim więźniem politycznym i ofiarą okrutnego i niezwykłego nieludzkiego systemu sądownictwa karnego” – w odniesieniu do jego trzyletniej kary śmierci, ale także przyznał się do przestępstwa.

Jego uwagi pojawiły się na stronie internetowej prowadzonej przez kanadyjską grupę praw człowieka przeciwną karze śmierci.

„Fakt, że byłem pod wpływem narkotyków i alkoholu w czasie moich zbrodni, nie zwalnia mnie z winy, a prawda jest taka, że ​​przyznaję się do swoich zbrodni” – napisał Elledge na stronie internetowej.

Orzeczenie winy

Pracownik karnawału i włóczęga z Toledo w stanie Ohio, Elledge przyznał się do morderstwa pierwszego stopnia za zgwałcenie i uduszenie kelnerki Margaret Ann Strack, lat 20, w pokoju w hollywoodzkim motelu na plaży 24 sierpnia 1974 roku.

Elledge, wówczas 24-letni, powiedział policji, że zabił Stracka po tym, jak dokuczała mu, ale odmówił uprawiania z nim seksu. Porzucił jej częściowo ubrane ciało na parkingu kościelnym w Danii, a następnie zabił jeszcze dwie osoby podczas 36-godzinnego szaleństwa w Hollywood i Jacksonville.

Elledge później przyznał się policji i przyznał się do morderstwa. Elledge pierwotnie został skazany na śmierć w marcu 1975 r., ale stanowe i federalne sądy apelacyjne uchyliły wyrok śmierci za błędy techniczne.

Mimo że Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych odmówił rozpatrzenia jego apelacji w 1998 r., sędzia Stephen Breyer złożył wówczas sprzeciw, twierdząc, że jego uwięzienie „na prawie pokolenie” było spowodowane „błędnymi procedurami państwa, a nie błahymi apelacjami w jego sprawie. własna część”.

W wywiadzie dla The Miami Herald w 2005 r. prawnik Elledge z Fort Lauderdale, Hilliard Moldof, powtórzył zdanie Breyera: „Elledge jest plakatem, dlaczego nie powinniśmy wydawać tych wszystkich pieniędzy i czasu na egzekucje ludzi w tym kraju. „To nie jest ten sam 24-latek, który zabił. To jest teraz inna osoba. Jest słabym 55-letnim mężczyzną z astmą.



William Elledge pojawia się przed sędzią okręgowym Broward, Charlesem Greene, odwołując się do jego nakazanej egzekucji. (czerwiec 2002)